Strony

czwartek, 23 lipca 2009

Przynależność gatunkowa

Dla Stasia przedszkola czas już minął. Smutno nam było zamykać ten szczęśliwy okres jego życia. Jak to zwykle bywa w przełomowych momentach, Stasia naszły dylematy egzystencjalne.

- Mamo, kim ja teraz jestem? Nie jestem już przedszkolakiem, nie jestem jeszcze uczniem... Kim jestem? Nikim?

Na szczęście te niewesołe rozważania doprowadziły do pomyślnego rezultatu.

- Już wiem kim jestem! Jestem Ladorusiem!!!

 


stare komentarze

niedziela, 19 lipca 2009

Wybawienie

Kupiłam ostatnio w promocji opiekacz do kanapek. To się chyba nazywa sandwiczer czy jakoś tak. Mieliśmy już kiedyś takie urządzenie i cieszyło się sporym powodzeniem, ale się zepsuło. Od tej pory minęło dość dużo czasu, gdyż jakoś zawsze były pilniejsze wydatki.

Gdy dzieci dostały na kolację świeżo sprasowane kanapki, Staś bardzo się uradował:

- O, mamo, naprawiłaś toster! - (Niech będzie toster, w sumie jaka to różnica, grunt że wiadomo o co chodzi).
- Nie naprawiłam, tylko kupiłam nowy - sprostowałam.
- Nareszcie wybawiłaś nas od beztostowego życia! Dziękuję ci mamusiu, dziękuję!

Nie wiedziałam, że nasze życie bez tostów było takie marne.
Swoją drogą, jak niewiele trzeba by uszczęśliwić siedmiolatka ;)


stare komentarze

wtorek, 16 czerwca 2009

Laureat

Z pewnym opóźnieniem donoszę, iż mój pierworodny synek zajął III miejsce w konkursie grafiki komputerowej, organizowanej przez Przedszkole Nr. 5 w Toruniu :)

Temat prac: "Pocztówka z Europy".
W przypadku Stasia to oczywiście Europa Średniowieczna :D

   

Po rozdaniu nagród odbył się festyn. Dzieci bawiły się znakomicie, ja zresztą też.

   

 

Był teatrzyk, występy zespołów tanecznych, loterie i konkursy, dla zgłodniałych chleb ze smalcem, a dla łasuchów pyszne ciasto, wszystko za darmo albo za symboliczną złotówkę. Nawet pogoda dopisała o tyle, że przez te trzy godziny nie lało, a nawet chwilami przebijało się słońce.
Swoją drogą, czy to nie przesada z tą słotą? Wszak to nie listopad...
stare komentarze

piątek, 5 czerwca 2009

Sposób na nianię

Wprawdzie przed nami całe lato, lecz ja nie mogę przestać myśleć o nieuchronnie zbliżającym się wrześniu, gdy nasze życie stanie na głowie. Staś pójdzie do szkoły, Emilcia do przedszkola, z czym wiąże się niestety odejście od nas opiekunki Emilki, zwanej przez dzieci ciocią Gosią. Była z nami przez trzy lata, więc jest prawie członkiem rodziny. Przy tym to naprawdę wspaniała osoba, bardzo nam pomaga, przepada za naszymi dzieciakami, a Emilkę wprost uwielbia, zresztą z wzajemnością. Chętnie byśmy ją zatrzymali choćby na część etatu, ale trudno wymagać od niej tego, by jechała przez całe miasto po to, by pobyć u nas przez marne 2-3 godziny.

Gdy w Dzień Matki pani Małgosia kupiła 3 różyczki po to, aby dzieci mogły mi je wręczyć, wprost mi mowę odebrało. Później wieczorem, gdy opowiedziałam o tym mężowi, nagle zaświtała mi pewna myśl, którą natychmiast się podzieliłam.

- Heh już wiem jak u nas zatrzymać panią Gosię!
- Jak? - zapytał mój mąż z nadzieją.
- Myślę, że nowe dziecko załatwiłoby sprawę.

Słysząc te słowa, mój mąż nie uciekł z obłędem w oczach, z czego wniosek, że zależy mu na naszej niani równie mocno, jak reszcie rodziny  papa
stare komentarze

sobota, 16 maja 2009

Z archiwum X

Od jakiegoś czasu w naszym samochodzie pojawił się dziwny zapach.
Nabierał intensywności szczególnie po uruchomieniu się klimatyzacji.
Zaczęliśmy podejrzewać, że jakieś zwierzę zdechło nam pod maską, albo chociaż tam nabrudziło. Otóż nie.
Właśnie się okazało, że pod maską tkwił... uwaga... kotlet mielony.

Niestety moja wyobraźnia wysiada, gdy próbuję dojść do tego, jak ten kotlet tam trafił.

Cóż, są na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

 roza  roza  roza 

A na deser małe deja vu:

majówka 2006

 

i majówka 2009

  
stare komentarze

niedziela, 15 marca 2009

Pomoc domowa

Mieliśmy dziś odwiedziny rodzinki
(pozdrawiamy, bo nasi goście pewnie to czytają!  haha )

Dzieci jak zwykle pomagają nakrywać do stołu. Każde wedle możliwości.

Dziewczynki rozkładają talerze, sztućce, szklanki...

 

Całkiem nieźle sobie radzą :)

 

Stasiowi przypadło w udziale coś cięższego...

 

- Stasiu, jaką wielką miskę surówki przyniosłeś - mówi mój brat Grześ.
- Tak, i ani razu mi nie spadła! - odpowiada z dumą Staś.

Dziękujemy za odwiedziny, było bardzo miło :)
stare komentarze

poniedziałek, 9 marca 2009

Eksperyment naukowy

Moje dzieci uwielbiają się kąpać. Na razie kąpiel wygląda tak, że wrzucam całą trójke do wanny. Mam chwilę wytchnienia, podczas gdy one tam się pluskają, interweniując w razie potrzeby. Oczywiście potem jest trochę sprzątania, ale uwierzcie mi, chwila spokoju, gdy nikt mi nie wchodzi na głowę, jest tego warta :)

Inspiracja dzieci nie zna granic. Wczoraj jakimś cudem Emilcia przemyciła do wanny tiktaki, jakąś resztkę - ze 3 sztuki w pudełku. Z tej okazji dzieci postanowiły przeprowadzić eksperyment naukowy: do pudełka z tiktakami wlały wodę i dodały trochę mydła. Następnie pudełko zostało odstawione na bok, celem sprawdzenia, jaka reakcja chemiczna zajdzie po upływie 1 doby.

Emilka, nieświadoma tego, że niszczy obiekt badań, wylała mieszaninę po prostu do wanny, czego Staś z Danusią nie zauważyli. Po chwili Staś wziął do ręki pudełko, obejrzał zawartość i dokonał analizy wyników badania:

- Popatrz, mamo - jak tiktaka rozpuści się w mydlanej wodzie, powstaje powietrze!

Hmmm... jak myślicie, doczekam się w przyszłości syna Noblisty? :)


PS. Dziadek się dopomina, zresztą bardzo słusznie, aby wspomnieć o Stasia urodzinach. Tak tak, Staś skończył 7 lat, niewiarygodne, prawda? Imprezka urodzinowa dla dzieci odbyła się w Śmiecholandii, było naprawdę fajnie, nawet Emcia się świetnie bawiła, choć była dużo młodsza od reszty towarzystwa. Przy okazji wrzucę zdjęcia.
stare komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...