Przepraszam za to całe zamieszanie ze zmianą adresu bloga. Mam nadzieję, że jakoś tu wszyscy trafią, będę czekać.
Strasznie
długa przerwa w pisaniu mi wyszła, sama nie wiem jak. Parę razy
logowałam się i chciałam zacząć pisać, ale zanim kochany onet mnie
wpuścił, to już musiałam się zająć czymś innym. Teraz pracuję już w
pełnym wymiarze godzin, więc czasu też mam trochę mniej, no i trudno mi
przysiąść na dobre.
Spróbuję jakoś w skrócie nadrobić miesiąc zaległości.
Emilka...
to już duża dziewczynka, fajny z niej bobas, ma 4 zęby, czyli już nie
otwieracz do konserw, a obcążki. Karmiące mamy wiedzą, co mam na myśli
:P Raczkuje, turla się, potrafi zrobić "papa", śpiewa po swojemu, a
czasami pozostała dwójka dzieci dołącza się do niej w chórze i drą się
jak najęci. Ja wtedy chętnie bym gdzieś poszła :) Broić już też potrafi.
Wczoraj doszczętnie zniszczyła mi książkę z biblioteki :( Uśpiłam
maludę i wyszłam z pokoju, a książka widać została w zasięgu jej rączek,
nie wiem jak to się stało... Teraz będę musiała ją odkupić, ale cóż,
moja wina. Jak widać Emilka bardzo samodzielna już jest, bo potrafi siać
zniszczenie :P
Danuśka od poniedziałku zaczyna adaptację w
przedszkolu. Sama nie wiem, jak to będzie... Myślę, że się jej spodoba,
bo jest towarzyską i przebojową osóbką. Łatwo nawiązuje znajomości na
placu zabaw, więc jakoś sobie poradzi. Oczywiście jestem pełna obaw, bo
zaczyna się nowy etap w naszym życiu, ale będzie dobrze. Danusia będzie
mieć swojego starszego brata pod ręką, więc myślę, że będzie się czuła
bezpiecznie. A ja wkrótce zdam Wam relację z tego, jak sobie radzimy.
Staś
już nie może się doczekać powrotu do przedszkola. Tęskni za swoim
przyjacielem Marcelem i za przedszkolem. Poza tym niewiele się zmieniło,
to wciąż ten sam kochany Staś artysta i konstruktor robotów.
A
tak na marginesie, chyba powinnam przekazać niani dalsze prowadzenie
bloga, bo ona spędza więcej czasu z dziećmi, niż ja :( Wydaje mi się, że
bardzo polubiła moje maluchy, a jej ulubienicą jest oczywiście
słodziak-Emilka. Gdy wracam z pracy, opowiada mi wszystko, co kto
powiedział, co zrobił. A dzieci też za nią przepadają. Gdy wracam,
słyszę "Ciociu, nie idź!", a Danusia zawsze macha jej i wysyła buziaki
przez okno. Nasza niania to prawdziwy skarb i gotuje rewelacyjną zupę
ogórkową. Gosiu jeszcze raz dziękuję :)***
No to jeszcze słówko o
mnie. Przez różne stresy i brak czasu schudłam z 8 kg, co bardzo dobrze
mi zrobiło. Włosy mam teraz rude, co początkowo było dla mnie szokiem,
ale już się przyzwyczaiłam i świetnie się czuję w tym kolorze. Teraz
przydałby się jakiś sponsor, bo ciuchy na mnie wiszą jak na wieszaku... a
jedna pani na rynku powiedziała nawet do mnie vel "chudzinko" ha ha ha
:P Do chudzinki mi daleko, ale faktycznie trochę mnie ubyło :)
To
chyba nadrobiłam troszkę. Postaram się już nie robić takich przerw, bo
później trudno zabrać się do pisania. I jeszcze zdjęcia wkleję na
dniach, to zobaczycie, jak co niektórzy urośli :) Pozdrawiam Was kochani
i nie gniewajcie się, jak będę nawalać z odpowiedziami na komentarze.
No i zapraszam na maila jakby co. Pozdrawiam :***
