Strony

poniedziałek, 9 listopada 2009

Takie sobie pitu pitu


Z cyklu KULINARIA...


- Mamo, a będzie dziś na obiad zupka?
- A jaką zupkę byś chciała Emciu?
- Pitomolowom....


I wszystko jasne - wszak to ulubiona zupa wszystkich Polaków :P


sobota, 24 października 2009

Toast

Podzielę się z Wami historyjką, jaką słyszałam kiedyś. Jest to wstęp do toastu.

Pewnego dnia pewien człowiek idzie przez park i widzi na ławce chłopaka całującego piękną dziewczynę. "Szczęściarz" - pomyślał i poszedł dalej.
Drugiego dnia przechodząc parkiem widzi tego samego chłopaka, całującego zupełnie innną, acz równie piękną dziewczynę. "A to szczęściarz..." - pomyślał.
Trzeciego dnia, jak się pewnie domyślacie, zobaczył znanego nam już chłopca, całującego się z kolejną pięknością.

A toast brzmi - "Wypijmy za stałość mężczyzn i zmienność kobiet" :)

Tak.... a co to ma wspólnego z Ladorusiami?

Otóż Adrian, kolega Danusi z przedszkola, który niejednokrotnie wyznawał jej miłość, stwierdził ostatnio, że teraz kocha ją "tylko trochę", natomiast "bardzo kocha Konstancję".
Danusia jest z tego powodu trochę markotna... Wcześnie poznała tę słynną męską stałość.

 

stare komentarze

czwartek, 15 października 2009

Nazywam się Morska. Świnka Morska.

Do tej pory dzieci nie poruszały tematu zwierzaka w domu. Stan ten nas - rodziców bardzo cieszył i liczyliśmy na to, że tak pozostanie. Niestety w odwiedzinach u Stasia kolegi - Marcela, dzieci zobaczyły jego świnką morską. No i się zaczęło...
Najbardziej zaangażowała się Danusia, od paru dni wciąż smęci i mendzi, niejednokrotnie wspomagając się krokodylimi łzami.

- Mamusiu, ale JA CHCĘ świnkę morską!
- Danusiu, już o tym mówiliśmy. Jak nauczycie się utrzymywać porządek w swoich pokojach, to uznamy, że można wam powierzyć zwierzątko. Na razie nie ma mowy.
- Ale JA CHCĘ ŚWINKĘ MORSKĄ!!!

I tak w kółko. A z tym porządkiem to różnie bywa... Zdecydowanie niezadowalająco w naszej ocenie. No i trzeba być konsekwentnym.

Wczoraj Danusia popłakiwała z żalu i tęsknoty za własnym zwierzątkiem. Staś postanowił ją pocieszyć i ulepił z plasteliny uroczą morską świnkę, białą w czarne łaty, z różowym noskiem, naprawdę cudnie mu to wyszło. Dziewczynki były zachwycone, zresztą cała trójka chciała się bawić tym zwierzaczkiem. Zbudowali jej domek, przyrządzali zbilansowane posiłki - plastelinowe zboże, plastelinowa sałata, a nawet trochę prawdziwego szczypiorku z mojej kanapki. Jeśli tak będą dbać o żywe zwierzątko, to jestem spokojna - chociaż pewnie szybko im się znudzi...

Pozostaje jeszcze kwestia imienia. Trójka dzieci, to oczywiście trzy propozycje.

Staś: - Nazwijmy ją Pączuś!
Danusia: - Nie, nazwijmy ją Perełka!
Emilka: - Nie, to jest pseciez Molska!

W końcu dzieci doszły do porozumienia i nazwały świnkę Titi Ladorusia.
Staś przygotował jej nawet metryczkę z datą 14 października, aby nie zapomnieć kiedy obchodzi urodziny.

Widzę, że zwierzątko w domu to dobry pomysł, a jeśli przy okazji da się wyegzekwować porządek w pokojach, to już zupełna rewelacja. Oczywiście nie liczę na długotrwały entuzjazm i w efekcie dojdzie mi jeszcze jeden obowiazek, ale widząc jak się dzieciaki zaangażowały w opiekę nad plastelinowym stworzonkiem myślę, że chyba warto spróbować.


PS. Specjalna dedykacja dla Dziadka Stasia, który nie mógł się doczekać kolejnej notki :)

sobota, 29 sierpnia 2009

piątek, 28 sierpnia 2009

...bo fantazja, fantazja...

Staś, jak to bywa u dzieci w jego wieku, ma bardzo bujną wyobraźnię. Rysuje komiksy, wymyśla różne historie, tworzy przedstawienia, do udziału w których wciąga siostry. Ostatnio zrobił wrażenie na wujku Leszku, bawiąc się z nim ludzikami LEGO, obmyślając fantastyczne przygody które ich spotykały.

Wujek postanowił sprawdzić, jak dziecko obdarzone taką fantazją, rozwiąże odwieczny problem, dręczący filozofów i poetów...

- Stasiu, a jak myślisz, co jest po drugiej stronie lustra?

Staś popatrzył na wujka uważnie.

- No jak to co? Ściana.

A więc raczej trzeźwo myślący jest ten mój synek - marzyciel.

czwartek, 23 lipca 2009

Przynależność gatunkowa

Dla Stasia przedszkola czas już minął. Smutno nam było zamykać ten szczęśliwy okres jego życia. Jak to zwykle bywa w przełomowych momentach, Stasia naszły dylematy egzystencjalne.

- Mamo, kim ja teraz jestem? Nie jestem już przedszkolakiem, nie jestem jeszcze uczniem... Kim jestem? Nikim?

Na szczęście te niewesołe rozważania doprowadziły do pomyślnego rezultatu.

- Już wiem kim jestem! Jestem Ladorusiem!!!

 


stare komentarze

niedziela, 19 lipca 2009

Wybawienie

Kupiłam ostatnio w promocji opiekacz do kanapek. To się chyba nazywa sandwiczer czy jakoś tak. Mieliśmy już kiedyś takie urządzenie i cieszyło się sporym powodzeniem, ale się zepsuło. Od tej pory minęło dość dużo czasu, gdyż jakoś zawsze były pilniejsze wydatki.

Gdy dzieci dostały na kolację świeżo sprasowane kanapki, Staś bardzo się uradował:

- O, mamo, naprawiłaś toster! - (Niech będzie toster, w sumie jaka to różnica, grunt że wiadomo o co chodzi).
- Nie naprawiłam, tylko kupiłam nowy - sprostowałam.
- Nareszcie wybawiłaś nas od beztostowego życia! Dziękuję ci mamusiu, dziękuję!

Nie wiedziałam, że nasze życie bez tostów było takie marne.
Swoją drogą, jak niewiele trzeba by uszczęśliwić siedmiolatka ;)


stare komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...