Strony

niedziela, 6 lutego 2011

"Włoska" sprawa




Danusia ma już włosy prawie do pasa. Są przyczyną wielu utrapień. Piski przy porannym czesaniu mnie dobijają, ale obie dziewczynki uparły się, by mieć długie włosy i są z nich bardzo dumne.

Podczas kąpieli, zwracam uwagę Danusi, że po spłukaniu nadal ma mnóstwo szamponu we włosach.

- No tak, bo mam takie długie i piękne włosy, że nawet szampon nie chce z nich zejść!

Grunt to skromność :D


poniedziałek, 27 grudnia 2010

Piepszoty ;)

Parę dni przed Świętami próbowałam (mało skutecznie) namówić dzieci, by się wzięły solidnie do porządków w swoich pokojach.

- Dzieci, zróbcie w pokojach miejsce na nowe zabawki, które przyniesie wam Mikołaj.
- No właśnie, bo dostaniemy nowe pepszoty - mówi Emilka.

Zamurowało mnie.

- Piepszoty? - pytam, myśląc, że to wpływ reklamy jakiegoś tam banku z Marysią Peszek.
- Pet-szopy - odpowiadają chórem Danusia i Staś.
- Uffff... - odetchnęłam. Wiem co to pet-shopy

A tak nawiasem mówiąc, ta reklama mi się wcale nie podoba, nic a nic.

Jako bonus, historyjka z Wigilijnej wieczerzy.

Moje dzieci już od dawna na pierogi mówią MAŁŻE. Bardzo trafna nazwa, prawda? ;)
Staś nie przepada za kapustą, ale ciasto pierogowe uwielbia, więc musiałam dokonać sekcji "małża", by środek zostawić sobie, a jemu oddać tylko "skorupkę".

- Mamo, jak znajdziesz perłę, to będzie moja - rzucił dowcipnie mój synek :)

Mam nadzieję, że mieliście wszyscy cudowne Święta. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Boli... tylko gdzie?

Wczoraj Emcia mówi do mnie żałosnym tonem:

- Mamuniu, tak bardzo mnie boli rączka! Bo pani w przedszkolu kazała trzymać rączkę na stole, gdy jemy. I od tej ceraty tak mnie teraz boli.

Utuliłam, ugłaskałam, pochuchałam, lekko rozbawiona tą ceratą.

- Jeszcze cię boli córeczko?

- Tak, bardzo mnie boli, o tu.

I po chwili zastanowienia dodaje:

- A nie, to nie ta rączka!


 

A tu Emcia ze swoją śliczną Chrzestną Mamą

niedziela, 7 listopada 2010

Z miłości

Słyszę z sąsiedniego pokoju, jak Staś mówi do siostry:

- Danusiu, zrób mi bułkę z czekoladą.

Danusia bez słowa poszła do kuchni i zabrała się do roboty.
Pytam jej, czemu mu pozwala się tak wykorzystywać, nawet bez słowa "proszę"

- Bo ja mamusiu go bardzo kocham.

Oj, ciężkie życie przed moją córeczką... :)

środa, 3 listopada 2010

Co robiliśmy gdy nas nie było


Uczyliśmy się obsługiwać pompę...

 
Straszyliśmy plażowiczów...

   
Robiliśmy doświadczenia z wulkanem...

 
Piekliśmy ciasteczka...

 
...i babeczki...

 
Uczyliśmy się tańców plemiennych...

 
Imprezowaliśmy na całego...
 
...i balowaliśmy do białego rana...

 
Zostaliśmy Młodymi Naukowcami...

 
Podglądaliśmy przyrodę...

 
Obchodziliśmy 80-te urodziny Dziadka Stasia...
 ...oswoiliśmy chomika...

    
...zwiedzaliśmy forty...

...i robiliśmy całe mnóstwo innych, szalenie ciekawych i interesujących rzeczy :)

wtorek, 19 października 2010

Super-mama

Bycie mamą tak fajnie dowartościowuje.
Ostatnio przyniosłam wyjątkowo ciężkie zakupy do domu, w tym proszek do prania w promocyjnym opakowaniu 9 kg. Staś usiłował pomóc mi zatargać to do łazienki, ale nie dał rady nawet ruszyć z miejsca.

- Mama... ty to jesteś Pudzianowska! - podsumował.

Innym razem usiłowaliśmy umocować poidełko do klatki chomika. Bo chyba nie wspomniałam do tej pory, że mamy samiczkę chomika, zwaną przez rodzinkę Chomyszką. No więc rozglądamy się, czym by to umocować, żeby nie spadło. W końcu prawie jednocześnie nasz wzrok padł na gumki do włosów dziewczynek.

- Stasiu, a może by tak gumką? - zapytałam.
- O tym samym pomyślałem - odrzekł Staś. - Wielkie umysły myślą podobnie.

Racja :)

Natomiast dziewczynki zaspokajają moją próżność co do wyglądu, strojów, fryzury i tak dalej. Co prawda ich opinia jest dość odosobniona, ale co mi tam. Wszak nie jest ładne to co ładne, ale to co się komu podoba ;)

środa, 13 października 2010

Reaktywacja


 



Idąc dziś z dziećmi z przedszkola, przypomniałam sobie nieoczekiwanie o blogu. Przestraszyłam się, że może system skasował go z powodu długiej bezczynności. Szkoda by było... tyle wspomnień, historii, wzruszeń i zabawnych zdarzeń. Dotarłam do domu i odetchnęłam z ulgą - nadal istnieje. Postanowiłam, że postaram się, by wróciło tu życie, wszak wciąż zdarza się mnóstwo chwil wartych uwiecznienia.

Dziękuję wszystkim, którzy zapewniali mnie, że warto. Przekonamy się, czy nadal potrafię...

A dzieciaczki wyglądają teraz tak:

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...