Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samochód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samochód. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2009

Z archiwum X

Od jakiegoś czasu w naszym samochodzie pojawił się dziwny zapach.
Nabierał intensywności szczególnie po uruchomieniu się klimatyzacji.
Zaczęliśmy podejrzewać, że jakieś zwierzę zdechło nam pod maską, albo chociaż tam nabrudziło. Otóż nie.
Właśnie się okazało, że pod maską tkwił... uwaga... kotlet mielony.

Niestety moja wyobraźnia wysiada, gdy próbuję dojść do tego, jak ten kotlet tam trafił.

Cóż, są na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

 roza  roza  roza 

A na deser małe deja vu:

majówka 2006

 

i majówka 2009

  
stare komentarze

piątek, 2 września 2005

Każdemu się może zdarzyć...

Po notce o wyrzuconych pieniądzach możecie sobie myśleć, że mój mąż ma przechlapane z tak roztrzepaną żoną. A jednak jest to chyba cecha właściwa Ladorusiom (a w każdym razie tym dorosłym)...

Pewnego dnia mój mąż wychodzi do pracy. Po kilku minutach wraca, zmieniony na twarzy. "Samochód nam ukradli!". O Boże... Zadzwonił zaraz do swojego ojca z tą informacją oraz do pracy - że się z tego powodu spóźni. Poszedł na policję zgłosić kradzież, a ja w tym czasie dotarłam do pracy i poskarżyłam się wszystkim, jakie nas spotkało nieszczęście. Wszyscy serdecznie nam współczuli.

Nagle - telefon:
- Kochanie, samochód się znalazł!
- Hurra! Policja go znalazła? A może złodzieje podstawili go nam pod dom?
- Nie, stoi przy miniMalu...

Oto co się wydarzyło: poprzedniego wieczora mój mąż pojechał na myjnię, potem podjechał do miniMala po niewielkie zakupy, a że ten sklep jest bliziutko naszego domu, zapomniał, że pojechał tam samochodem i wrócił pieszo. Samochód został tam do rana. Dopiero po złożeniu zeznań, przechodząc koło miniMala, Jarek znalazł samochód. Musiał więc wrócić na policję, żeby odwołać zeznania. Trochę bał się tam jechać samochodem, zgłoszonym jako kradziony, żeby go policja nie złapała i nie skuła :). Ale na miejscu powiedziano mu, że to norma i ludzie nagminnie gubią samochody i potem je znajdują (przeważnie gdy wytrzeźwieją).

Trochę głupio było nam tłumaczyć się wszystkim, że tak naprawdę samochodu nie ukradli - ale więcej warta była nasza radość.

Po paru miesiącach, gdy ten samochód został naprawdę ukradziony - przez dłuższą chwilę głowiliśmy się, czy nie ma możliwości, by został przez nas gdzieś porzucony przez roztargnienie. Ale niestety nie odnalazł się do tej pory...

Kochanie, jeśli to czytasz - nie gniewaj się, że to opublikowałam :).

wtorek, 30 sierpnia 2005

Babskie popołudnie

W związku z tym, że Staś spędza ostatni tydzień wakacji poza domem, a Jarek pojechał na dwudniowe szkolenie, od wczoraj jesteśmy z Danusią zdane na siebie. Planowałam, że po powrocie z pracy położymy się i odeśpimy weekendowe ekscesy (samochód nam się popsuł w drodze powrotnej, więc trafiliśmy do łóżek grubo po północy). Wizja popołudniowej drzemki bardzo mnie pociągała, ale gdy już dotarłam do domu okazało się, że żadna z nas nie jest śpiąca. Wobec tego wybrałyśmy się na długi spacer do lasu. Co prawda w tym "lesie" więcej jest psich kup niż drzew, a poza tym zawsze mam obawy, czy nie napadnie nas jakiś pies, wyprowadzany bez kagańca. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma... Po spacerze i kolacji Dana usnęła kamiennym snem, a ja wreszcie mogłam zabrać się za sprzątanie. Ale najpierw zajrzałam na bloga, odpowiedziałam na komentarze, trochę poczytałam co nowego u znajomych i... tak jakoś nagle zrobiła się 22. Wyłączyłam komputer, żeby mnie nie kusił i doprowadziłam mieszkanie do ładu. Znów poszłam spać po północy...

Obudziłam się około 3 nad ranem, w egipskich ciemnościach. Co się dzieje, nie ma prądu? Ale na klatce jest jasno. Sprawdziłam korki przyświecając sobie komórką - były włączone. Przeraziłam się, że nam wyłączyli prąd, bo zapomniałam o jakimś rachunku za energię - i co ja biedna mam zrobić sama, w ciemną noc? Lodówka mi się rozmrozi, no i co sobie o nas pomyśli Dany opiekunka??? Na szczęście jakimś cudem przypomniałam sobie, że jest jeszcze coś takiego, jak bezpiecznik główny, na klatce schodowej - udało mi się go znaleźć i włączyć. Uffff... jest światło...

Ale dziś niewyspana jestem... No to może po powrocie z pracy utnę sobie z Daną drzemkę? A może lepiej nie mieć tak daleko idących planów? :)

rozarozaroza

Rozmowa ze Stasiem sprzed paru dni:

Staś: - Mamo, a dlaczego mamy nowy samochód?
Ja: - Musieliśmy kupić nowy, bo tamten nam złodzieje ukradli...
Staś: - A ten też nam ukradną ci złodzieje?
Ja: - O Boże, mam nadzieję, że nie!
Staś: - Bo się już zmęczyli tym ukradaniem?

No comments...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...