Strony

sobota, 16 maja 2009

Z archiwum X

Od jakiegoś czasu w naszym samochodzie pojawił się dziwny zapach.
Nabierał intensywności szczególnie po uruchomieniu się klimatyzacji.
Zaczęliśmy podejrzewać, że jakieś zwierzę zdechło nam pod maską, albo chociaż tam nabrudziło. Otóż nie.
Właśnie się okazało, że pod maską tkwił... uwaga... kotlet mielony.

Niestety moja wyobraźnia wysiada, gdy próbuję dojść do tego, jak ten kotlet tam trafił.

Cóż, są na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

 roza  roza  roza 

A na deser małe deja vu:

majówka 2006

 

i majówka 2009

  
stare komentarze

niedziela, 15 marca 2009

Pomoc domowa

Mieliśmy dziś odwiedziny rodzinki
(pozdrawiamy, bo nasi goście pewnie to czytają!  haha )

Dzieci jak zwykle pomagają nakrywać do stołu. Każde wedle możliwości.

Dziewczynki rozkładają talerze, sztućce, szklanki...

 

Całkiem nieźle sobie radzą :)

 

Stasiowi przypadło w udziale coś cięższego...

 

- Stasiu, jaką wielką miskę surówki przyniosłeś - mówi mój brat Grześ.
- Tak, i ani razu mi nie spadła! - odpowiada z dumą Staś.

Dziękujemy za odwiedziny, było bardzo miło :)
stare komentarze

poniedziałek, 9 marca 2009

Eksperyment naukowy

Moje dzieci uwielbiają się kąpać. Na razie kąpiel wygląda tak, że wrzucam całą trójke do wanny. Mam chwilę wytchnienia, podczas gdy one tam się pluskają, interweniując w razie potrzeby. Oczywiście potem jest trochę sprzątania, ale uwierzcie mi, chwila spokoju, gdy nikt mi nie wchodzi na głowę, jest tego warta :)

Inspiracja dzieci nie zna granic. Wczoraj jakimś cudem Emilcia przemyciła do wanny tiktaki, jakąś resztkę - ze 3 sztuki w pudełku. Z tej okazji dzieci postanowiły przeprowadzić eksperyment naukowy: do pudełka z tiktakami wlały wodę i dodały trochę mydła. Następnie pudełko zostało odstawione na bok, celem sprawdzenia, jaka reakcja chemiczna zajdzie po upływie 1 doby.

Emilka, nieświadoma tego, że niszczy obiekt badań, wylała mieszaninę po prostu do wanny, czego Staś z Danusią nie zauważyli. Po chwili Staś wziął do ręki pudełko, obejrzał zawartość i dokonał analizy wyników badania:

- Popatrz, mamo - jak tiktaka rozpuści się w mydlanej wodzie, powstaje powietrze!

Hmmm... jak myślicie, doczekam się w przyszłości syna Noblisty? :)


PS. Dziadek się dopomina, zresztą bardzo słusznie, aby wspomnieć o Stasia urodzinach. Tak tak, Staś skończył 7 lat, niewiarygodne, prawda? Imprezka urodzinowa dla dzieci odbyła się w Śmiecholandii, było naprawdę fajnie, nawet Emcia się świetnie bawiła, choć była dużo młodsza od reszty towarzystwa. Przy okazji wrzucę zdjęcia.
stare komentarze

niedziela, 1 lutego 2009

Chatka sześciolatka

Proszę, oto przepis (wystarcza na 4 domki):

Składniki:

- 40 herbatników
- 1/4 kg zmielonego białego sera
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1/4 kostki masła
- 1 łyżka kakao
- polewa czekoladowa
- wiórki kokosowe lub posypka do dekoracji

Utrzeć ser, cukier, masło i kakao. Herbatniki smarować masą i składać po dwa w "kanapki", a następnie budować z nich domki, takie jak na zdjęciach. Polać polewą, ozdobić wedle uznania.

Jak ktoś z Was zrobi, proszę o linka do zdjęć z dowodem rzeczowym :)
stare komentarze

środa, 28 stycznia 2009

Palce lizać

Staś przyniósł z przedszkola przepis na "chatkę sześciolatka".
Pycha... a jaka świetna przy tym zabawa :)

   

 

  

stare komentarze

wtorek, 20 stycznia 2009

Ile lat ma tata?

Epizod 1.

Danusia:

- Mamo, kocham cię tak bardzo, bardzo mocno, tak mocno.... tyle ile lat ma tata!


Epizod 2.

Ja:
- Stasiu dam ci tyle ciasteczek, ile masz lat.

Staś:
- Dobrze, że tata nie chciał ciasteczek, bo musiałabyś mu dać więcej niż 100!


Mój mąż jest przyzwyczajony do tego, że ludzie dają mu więcej lat niż ma w rzeczywistości. No ale Staś odrobinę przesadził :D

stare komentarze

czwartek, 15 stycznia 2009

Miłość wyższego stopnia

Nie tak dawno zachwycałam się słysząc po raz pierwszy słowo "kocham" z ust Emilki.
Próbowałam powtórzyć to wrażenie, ale przez dłuższy czas w efekcie słyszałam:

- Emi kocha NIE!
- Emi NIE KOCHA!
- NIE KOCHA EMI!!!

Tak więc dałam dziecku spokój... najwyraźniej słusznie.

Pewnego wieczoru usłyszałam:

- Ejoouuu mama!

No cóż, nie od parady jestem już od lat wdrożona w bycie mamą, więc łapię w mig co dziecko do mnie mówi. Otóż to słodkie "ejoouuu" to nic innego jak "ajlowiu", ulubione wyznanie Danusi.

Od tej pory mamy taki rytuał przed zaśnięciem:

Emi:  - Ejouuu mama!
Ja:  - I love you Emi!
Emi  - Kocham...
Ja:  - Kocham...
Emi:  - Pimy...
Ja:  - Śpimy...

Po czym Emi zwija się w kłębuszek i zasypia. A ja jeszcze przez chwilę leżę obok, rozkoszując się jej ciepłem i bezwarunkową miłością... Tak tylko dzieci potrafią kochać. I mamy :)

stare komentarze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...